74 dni
23H 58M 42S

Wydarzenia wszystkie

maj »

01

02

03

04

05

06

07

08

09

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

NEWS
01.04.19
- Fundacja Sailportal.pl
« POWRÓT

Wspomnienia kpt. ż.w. Włodzimierza Grycnera z akcji ratowania żeglarzy w potrzebie


Solidarność na morzu - nie ważne czy jesteś żeglarzem czy kapitanem wielkiego statku 

Dopisek redakcji: Chylimy czoła, opisane historie są niesamowite, trudno przypuszczać, że aż tyle z nich mogło się przydarzyć jednemu i to „naszemu” kapitanowi , no i chyba warto po raz wtóry podziękować w imieniu braci żeglarskiej.

Poniżej publikujemy wspomnienia kpt. ż. w. i pilota morskiego Włodzimierza Grycnera z wybranych akcji ratowania żeglarzy na morzu:.

Niektóre moje ratownictwa opisałem w moich książkach, ale nie wszystkie.
1/ W 1980 r na m/s Care" ( będąc I-szym oficerem)wyratowaliśmy samotną żeglarkę Judy Lawson, która brała udział w regatach samotników "Ostar 1980". Tonący jacht ze złamanym masztem wyciągnąłem w (sztormowej pogodzie) dźwigiem na burtę (kierowałem akcją), a żeglarkę zawieźliśmy do Gibraltaru. Jacht po drodze wyremontowaliśmy i zwodowaliśmy w Gibraltarze. Judy była dziennikarką Observera i nagrywała filmy, które potem leciały w USA. Wielokrotnie w USA witano mnie potem entuzjastycznie z tego powodu.
To ratownictwo opisałem też w mojej książce "Życie marynarskie" -"Judy".
2/ W 1987 r na m/s "Powstaniec Listopadowy"( będąc kapitanem) uratowaliśmy (w sztormowej pogodzie) jacht trimaran (cieknący i ze złamanym masztem) z francuskimi trzema załogantami. To ratownictwo opisałem też w mojej książce "Życie marynarskie" -„Mayday last time". Ponieważ kapitan Xavier Sergent nie chciał opuścić jachtu, a ja nie miałem dźwigów, więc zdecydowałem się holować jacht. Zawiązałem dwie obciążone cumy 440m pod jachtem (żeby nie urwać mu dziobu) i holowałem go na wysokiej fali przez 8 godzin do Portugalii (Figueira da Foz- mały port rybacki), gdzie załatwiłem mu prywatną lodź, która zaholowała go do portu. Kapitan odwiedził nas potem w Bordeaux i spędziliśmy wiele wspaniałych godzin. Zaprosił też moją rodzinę do Paryża i gościł ich wspaniale. Zapraszał mnie wielokrotnie w rejs. W liście narysował swój dom pod Paryżem i kamień pod którym chował klucz i napisał: "To jest dom z którego Ty Twoi przyjaciele zawsze mogą korzystać".
3/ 17 stycznia 1998r (będąc kapitanem) na m/s "Lake Mead" z polską załogą wyratowaliśmy samotnego żeglarza Horst Scholz na Zatoce Meksykańskiej, a Jego pełen wody jacht ze złamanym masztem utonął przy naszej burcie- to ratownictwo opisałem też w mojej książce "Życie marynarskie" -"Samotny żeglarz". Horst siedział w jachcie 20 godzin i wylewał wodę wiaderkiem, w nocy strzelił 10 czerwonych rakiet, ale przepływające dwa statki nie zatrzymały się. Ja zmieniłem kurs o 20 stopni, bo chciałem sprawdzić dlaczego 100 mil od Florydy płynie łódka (nie widać było złamanego masztu), dlatego go znaleźliśmy i uratowaliśmy. Nagrywałem to ratownictwo na mojej kamerze i kasetę podarowałem Horstowi, mimo że w Ameryce chcieli tę kasetę kupić. To nagranie udowodniło utonięcie jego jachtu i dlatego dostał wypłatę z ubezpieczenia i kupił za te pieniądze następny jacht.
W USA Texasie (Corpus Christi) gdzie zawiozłem Horsta byliśmy wielokrotnie w telewizji.
W prasie niemieckiej ukazywały się liczne artykuły o tym ratownictwie.
Horst pływa cały czas po morzach i oceanach i regularnie wysyła mi zdjęcia i sprawozdania z rejsów, a ja mu pomagam. Przez te dwadzieścia lat pływamy na Jego i moim jachcie i odwiedzamy się. W Niemczech na Jego jachcie na regatach zdobyliśmy 5 miejsce na 55 jachtów startujących. Co roku spotykam się z niemieckimi żeglarzami i opowiadamy o tym ratownictwie. Horst wygrał regaty rodzinne w Szczecinie. Dnia 1-3 luty 2019r byłem znowu z żoną zaproszony (i fetowany) do Berlina na przyjęcie 40 żeglarzy i przyjaciół.
4/ Wielokrotnie (jako kapitan) uczestniczyłem w ratownictwie statków i jachtów, za co dostałem osobiste podziękowania Szefa USCG, a w jednym roku byłem nominowany do nagrody w Waszyngtonie za trzy ratownictwa. Niestety nagrody nie dostałem, ale sama nominacja i podziękowania były nagrodą. Czasami (jako kapitan) zdarzało się, że płynąłem na pomoc, ale nie zdążyłem bo jacht utonął lub statek pływał do góry dnem i nikogo nie znalazłem. Na prośbę USCG zbaczałem z trasy (mimo że było tak, że japoński czarter na to nie pozwalał- obciążał kosztami armatora) w poszukiwaniu tonących. Czasami asystowałem w ratownictwie gdy helikoptery w sztormie zabierały załogi na ląd, niestety było też tak, że dwa statki rybackie i jacht utonęły (było to na Morzu Północnym, a mój statek m/s „Huta Katowice" wtedy dryfował na wieże wiertnicze i mieliśmy po 50 stopni przechyły boczne, ale dzielnie czekaliśmy na przerzucenie tonących załóg na nasz pokład). Czasami (jako kapitan) asystowałem przy płonących statkach, czekając aż ratownicy przerzucą do mnie załogi( wtedy - na Morzu Północnym- nie dopuszczano nas bliżej, bo mieliśmy ładunek węgla). Na koniec sam (jako kapitan) tonąłem w sztormie na m/s "Niewiadów". Dwa helikoptery latały nad statkiem, dwa statki w asyście i 20 godzin wygranej walki, za którą otrzymaliśmy pochwały w Izbie Morskiej i Medale -„Medal Za Ofiarność i Odwagę".
5/ Wielokrotnie ( jako kapitan) pomagałem jachtom na morzach i Oceanach, zaopatrując je w paliwo, jedzenie, papierosy, a nawet w piwo.
Jednym z nich był spotkany w Brazylii "Antica" z kapitanem Jerzym Wąsowiczem, którego bogato zaopatrzyłem i zabrałem na Jego prośbę Jego załoganta do Polski.
Czasami zdarzało się, że (Holendrzy) na środku Atlantyku wołali o pomoc, a potem okazywało się, że nie mają co jeść i pić. Jak im to dostarczyłem, to poprosili jeszcze o papierosy i piwo! Oczywiście dostali za darmo i cieszyli się tańcząc na pokładzie.
Trudno i nie ma czasu opisać wiele innych akcji w całym świecie, bo przecież pływałem 45 lat!
Zapraszam do czytania moich książek, gdzie część tego opisałem, bo wszystkiego nie można tu tak na szybko opisać.
Ahoj!
Kpt.ż.w/kpt.ś./Pilot Morski inż. Włodzimierz Grycner


« POWRÓT


Kopiowanie i powielanie treści portalu wymaga zgody redakcji Zapoznaj się z regulaminem

 

Skomentuj powyższy artykuł

  Aby dodać komentarz, zaloguj się
Zamknij okno [x]

REJESTRUJ

ZAPOMNIAŁEŚ HASŁA?

E-mail:

REDAKCJA SAILPORTAL.PL

bluefin"at"interia.pl

Telefon komórkowy:

+48 601 233 434

Formularz Kontaktowy



Imię i nazwisko
*  E-mail
*  Temat wiadomości
*  Treść wiadomości

* pola obowiązkowe
Aby wysłać formularz wpisz hasło z obrazka
obrazek